
fot.Waldemar Kuleba
Pomysł z blogowaniem wpadł niespodziewanie dla mnie samej, rozgościł się, chodził po głowie i wiercił dziurę w brzuchu. Jak już wspomniałam ( „Osobie 2”) jestem osobą ważącą każdą decyzję , wszystkie za i przeciw . . W maju, realnie oceniając stan swoich nieumiejętności, biłam się z myślami, czy ruszyć z blogiem, czy jest sens w to się bawić , czy podołam? Gdy pierwsze artykuły nabierały w szufladzie mocy urzędowej tzn. czekały cierpliwie na podjęcie ostatecznej decyzji przez wahającą się Nike
i na zniwelowanie oporu ,że są zbyt osobiste, natrafiłam na horoskop, który był tak sugestywny, że ukierunkował moje działania.
Czy czytasz horoskopy? Ja z reguły – nie czytam . Może się zdziwisz, ale horoskopu się nie czyta , tylko się stawia, ustala się domy , ascedenty, do obliczenia i wyrysowania prawdziwego horoskopu potrzebna jest znajomość dokładnej daty urodzenia(godzina) i współrzędnych geograficznych( długość, szerokość) miejsca tego wydarzenia. Nie zapuszczałam się nigdy zbyt głęboko w poznawanie tajemnic astrologii, ale tyle wiem i dlatego wypowiedzi słowne nazywane horoskopami ,umieszczane w gazetach i internecie, traktuję tak jak na to zasługują czyli z dużym przymrużeniem oka. Dlaczego więc temu horoskopowi zawierzyłam z całą świadomością? Przede wszystkim dlatego ,że wskazała mi go Podświadomość poprzez zaprogramowaną szklankę wody
Programowanie wody , czyli magnetyzowanie swoimi myślami w celu rozwiązania problemu ,, to metoda, którą bardzo lubię , stosuję od lat z bardzo dobrymi rezultatami- zawsze przychodzi odpowiedź na postawione pytanie. Nie śmiej się tylko czytaj dalej Czytaj dalej…