
Wraz z pojawieniem się „Sekretu ”stało się modne- przyciąganie piórek.
Przyciągnąć piórko, zmierzyć się z Prawem Przyciągania- fascynujące przeżycie.
Świadomie jednak postanowiłam ,że o piórkomani pisać nie będę, choć to temat nośny i ciekawy. Nie lubię rzeczy obgadanych, oklepanych i stąd moja decyzja. Chwilami mam wrażenie, że tak jak w starym dowcipie- strach otworzyć lodówkę, żeby z niej nie wyskoczył „Sekret”. Odwiedzasz blogi, masz wrażenie ,że zewsząd ściga Cię i osacza „Sekret”.
Tak to wygląda z jednej strony. A z drugiej- pytasz znajomych: znasz, słyszałeś czytałeś? Nie! Odbijasz , kserujesz, prezentujesz…i nic.
Sprezentowałam synowi , po 4 miesiącach: „Przeczytałeś? No jak to , i nawet nie spróbowałeś, , przyciągnąć piórka? Zapomniałem, ale masz rację , muszę popracować siłą umysłu“.
No i proszę po dwóch dniach jest efekt.
Złamałam więc swoje postanowienie: muszę jednak opisać nasze (jakże odmienne) doświadczenia z Prawem Przyciągania .Muszę przyznać trochę mnie ruszyło, bo on przyciągnął sobie na zawołanie, a ja nie, no właściwie nie, chociaż ..nie wiem. Pomóżcie mi ocenić tą sytuację. Czytaj dalej…



