Sekretna piórkomania

Wraz z pojawieniem się „Sekretu ”stało się modne- przyciąganie piórek.
Przyciągnąć piórko, zmierzyć się z Prawem Przyciągania- fascynujące przeżycie.
Świadomie jednak postanowiłam ,że o piórkomani pisać nie będę, choć to temat nośny i ciekawy. Nie lubię rzeczy obgadanych, oklepanych i stąd moja decyzja. Chwilami mam wrażenie, że tak jak w starym dowcipie- strach otworzyć lodówkę, żeby z niej nie wyskoczył „Sekret”. Odwiedzasz blogi, masz wrażenie ,że zewsząd ściga Cię i osacza „Sekret”.
Tak to wygląda z jednej strony. A z drugiej- pytasz znajomych: znasz, słyszałeś czytałeś? Nie! Odbijasz , kserujesz, prezentujesz…i nic.
Sprezentowałam synowi , po 4 miesiącach: „Przeczytałeś? No jak to , i nawet nie spróbowałeś, , przyciągnąć piórka? Zapomniałem, ale masz rację , muszę popracować siłą umysłu“.
No i proszę po dwóch dniach jest efekt.
Złamałam więc swoje postanowienie: muszę jednak opisać nasze (jakże odmienne) doświadczenia z Prawem Przyciągania .Muszę przyznać trochę mnie ruszyło, bo on przyciągnął sobie na zawołanie, a ja nie, no właściwie nie, chociaż ..nie wiem. Pomóżcie mi ocenić tą sytuację.
Moje przygody z piórkami
Na fali „Sekretu”( zapewne jak większość czytelników) pomyślałam, aby przyciągnąć piórko.
Pomyślałam raz i drugi, nawet nie zdążyłam sprecyzować jakie by ono miało być i od razu wycofałam się z tego zamiaru. Jako osoba pragmatyczna, zastanowiłam się: właściwie po co mi piórko, jak już poświęcać czas na koncentrowanie myśli, to z konkretnym pożytkiem. Zamiast piórka przyciągnę sobie wahadło. Nosiłam zawsze przy sobie, w torebce i nagle zapadło się , znikło jak kamfora. Może wpadło w jakąś czarną dziurę, może diabeł ogonem nakrył? Poafirmuję sobie, poprzyciągam może uda się wyciągnąć diabłu spod ogona, z jakiejś zakrzywionej czasoprzestrzeni, może znajdę inne, może ktoś mi podaruje? Może…
Po tygodniu
wchodzę do przedpokoju, a tu na podłodze kilkanaście gołębich piórek. Skąd? Ktoś mógł zebrać i położyć na wycieraczce, skąd sfrunęły do mieszkania, gdy córka otwierała drzwi. Skąd na korytarzu? Nie wiem. Kamienica w centrum dużego miasta, 3 piętro, pozamykane okna, żadnych innych śladów obecności gołębi, oprócz tych piórek na mojej wycieraczce( dlaczego akurat u mnie?), czy ja je przyciągnęłam, czy ma to jakiś związek z Sekretem , Prawem Przyciągania? W jaki sposób tu trafiły? Co o tym myśleć? Przecież nie chciałam piórek, nie takie zamówienie składałam w katalogu Wszechświata.
A co z wahadłem? A nic ,jak nie było tak nie ma. No właściwie jest , albo było od dawna, albo ja dopiero teraz zauważyłam – ile razy wchodzę na nk wita mnie na obrazku, moje ulubione złote Izis. Ale prawdę mówiąc… nie o taki rezultat przyciągania mi chodziło
Przygoda z piórkiem mojego syna
Po rozmowie – zaplanował- w ciągu dwóch dni, w domu różowe piórko( różowe albo fioletowe- dokładnie nie wiem , bo rozmawiać z mężczyzną o kolorach ,to prawie tak jak z niewidomym).
Ciekawe, czy i w jaki sposób to piórko trafi do mieszkania(blok 6 piętro)?
Po 2 dniach- JEST- przywędrowało ze spaceru razem z psiakiem, przytrzymując się obróżki.
O kurczę, to on taki magik, a ja co , stara czarownica i niezamówione piórka, o których niewiadomo co sądzić i wahadło na ekranie monitora zamiast w ręku?
Czy też nieraz tak myślisz:
Innym się udaje a mnie nie, widocznie to nie działa. Co robię nie tak? Pewnie nie umiem afirmować. Z pewnością coś przeoczyłam, jest coś o czym nie wiem. A może inni oszukują, wymyślają? Czy naprawdę Wszechświat spełnia wszystkie zamówienia? Czy ustalać termin, czy dać Wszechświatowi wolną rękę? Dlaczego nieraz rezultat myśli pojawia się błyskawicznie, a innym razem trzeba czekać? Jak długo?
Sama tego wielokrotnie doświadczyłam, najprędzej udaje się szukanie miejsca na parkingu, „wyproszenie” pierwszeństwa przy wyjeździe z bramy. Tu prawo działa rewelacyjnie.Dlaczego?
To różowe (fioletowe?) piórko wyafirmowane z taką łatwością przez moje dziecko- zmobilizowało mnie do podjęcia kolejnej próby. Co to żebym ja sobie piórka nie umiała przyciągnąć?
Tym razem ma być duże, prawdziwe pióro, zielone, ciemno zielone takie od bażanta albo od cyraneczki, ma wpaść do przyczepy, w której spędzam wakacje.
Dwa dni minęły i nic, przedłużyłam Wszechświatowi termin realizacji na czas nieokreślony i tak sobie czekam już cały miesiąc. Przez kilka dni myślałam dość intensywnie, później tak od czasu do czasu( nad tyloma innymi ważniejszymi sprawami wypadałoby popracować), ale nadal od przypadku do przypadku skupiam myśli i wizualizuję
. Muszę uczciwie przyznać, że z tą wizualizacją miałam od początku kłopot- afirmowałam piórko zielone, piękna butelkowa zieleń, ale obraz bardziej mi się żółcił niż zielenił.
Różne ptaszki i ptaszynki tu przelatują przysiadając na pobliskiej jabłonce, ale gubić piórek nie chcą. A bażantom i cyraneczkom widać tu zupełnie nie po drodze.
Nie koncentruję się na tym codziennie, ale i zupełnie nie odpuszczam. Zobaczymy!
No i właściwie na tym mogłabym zakończyć to piórkowanie , gdyby nie to ,że dziś znalazłam- czekało na mnie siedząc i kołysząc się na trawie- małe , puchate, roztrzepane, żółto- brązowe.
Bardzo ładne i sympatyczne tylko… czy Wszechświat znów przypadkiem nie pomieszał numeru zamówienia? Nie ten kolor, nie ten rozmiar, nie to miejsce! Znowu wygląda jakby z innego katalogu.
Po tygodniu
Sen- przyśniła mi się cyraneczka, na moją prośbę schodzi z gniazda, w którym wysiaduje piórka .Biorę do ręki z wdzięcznością, ale za chwilę – rozczarowanie. Rozmiar odpowiedni, ale kolor? Duże , białe pióra, tylko z jednej strony po boku bladozielonkawe.
Mijają następne miesiące, zielone piórka odnajduję w kolejnym śnie.
Kochani bracia Piórkowicze, szamani hawajscy,miejscy, wiejscy, internetowi!
Pomóżcie! Co o tym wszystkim myśleć? Czy magnetyczne Prawo Przyciągania nie działa?
Autorka ATB
Tagi: Sekret, wizualizacja, Prawo Przyciągania, Wszechświat,przyciąganie piórek,afirmacja, szaman miejski




2 komentarzy w “Sekretna piórkomania”
Napisz komentarz
>> Chcesz, by wyświetlał się obrazek przy Twoim komentarzu? Zaloguj się do www.gravatar.com